Tota vita discendium est mori

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest takie fascynujące...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

60.

Dzień dobry, choć może nie do końca...

Nasi górą! Polska ma Mistrza! Nareszcie! Przynajmniej w piłce siatkowej odnosimy spore sukcesy. No i po 40 latach odzyskaliśmy tytuł.
A tak bardziej przyziemnie.
Pamiętacie mój "wiersz" pt.: "Nienawidzę Arka"? Nie wiem, czy to możliwe, ale nie cierpię go jeszcze bardziej niż w zeszłym roku. On przechodzi już samego siebie. Dobra, może i nie mam figury top modelki, przechodzę najtrudniejszy okres dojrzewania(trądzik), ale to nie jest powód, by poniżać moją godność.

Co do szkoły... nie jest źle, aczkolwiek dwa z matematyki to tragedia. Jutro będę ją poprawiać. A tak po za tym, to dziś pisałam sprawdzian z historii i (o zgrozo!) niezapowiedzianą kartkówkę z matematyki. Mam nadzieję, że nie wypadnę źle.

We wtorek nie wytrzymałam. Pożyczyłam pierwszy tom. Teraz oczekuję jutrzejszego dnia. Biblioteka będzie otwarta i wybieram się po trzecią. Chcę także zdążyć z "Czarą Ognia", bo do 30 września muszę oddać listę z przeczytanymi książkami w czasie wakacji.
A skoro już mowa o książkach, to powiem szczerze, że nawet "Krzyżacy" to niezła lektura. Więc spinam tyłek i czytam, czytam, jeszcze raz czytam.


Czy ktoś z was przeczytał "Gwiazd naszych wina"? Planuję sobie kupić, ale jestem ciekawa opinii na team książki :)



A tu śmieszna nuta na dziś. Ja naprawdę nie słucham disco polo, ale ta piosenka mnie rozwala.

<KLIK>
Tagi: 60.
22.09.2014 o godz. 14:28

59.

Teraz już wszyscy śmiało sobie mówcie, że jest rok szkolny. Mam to gdzieś. Uczę się, bo muszę i chcę. Robię zadania, żeby nie dostać żadnych minusów. Czy dam radę? Dam. Będę starała się w siebie uwierzyć.
Zostałam wybrana na przewodniczącą klasy. I to ja będę musiała negocjować z dyrektorką. Ale w końcu to moja pokrewna dusza. Polonistka, więc myślę, iż nie powinno być problemów. Ona mnie chyba lubi. Nie jestem złą osobą i z reguły grzecznie się zachowuję na lekcjach.
Dziś pisałam pierwszą kartkówkę. Dziwne uczucie. Nawet całkiem fajne. Problem tylko, że ta kartkówka była z matematyki :/ Na żaden cud nie liczę.
Z kolei jutro będę pisać opis obrazu "Stworzenie Adama". Trochę nie mogę się doczekać. Czuję ekscytację.

Trzecia klas jest inna niż sobie to wyobrażałam. Dziwnie się czuję z moimi kolegami i koleżankami. Lubię swoich znajomych, ale... stało się to wszystko dla mnie monotonne. Siedzę z dziewczyną, która bez przerwy gada i śmieje się. Przed sobą mam dwóch największych pajaców. To wszystko sprawia, że rozpraszam się i zamiast skupić się na słuchaniu nauczyciela, przysłuchuję się im. Bardzo ich lubię, jednakże to staje się dla mnie męczące. Boże! To dopiero drugi tydzień... A jeszcze zostało 287 dni do końca. Końca tej szkoły i rozpoczęcia czegoś nowego...
Już nie mogę się doczekać. Chcę wreszcie rozpocząć następny rozdział mojego życia.




Nie pozostaje mi nic innego jak usiąść i zagłębić się po raz trzeci w lekturze Harry'ego Pottera. Odjechać Ekspresem do Hogwartu z perony 9 i 3/4...
Tagi: 59.
11.09.2014 o godz. 17:10

58.

Wszyscy żyją tylko tym, że nadchodzi szkoła. Ludzi, kurwa! Zostało 4 dni! Ja mam jeszcze wakacje i nie mam ochoty myśleć o szkole. Mam to gdzieś, że czeka mnie 3 gimnazjum. Dobrze. Jakoś przetrwam ostatni rok w tej pojebanej szkole, gdzie spędziłam osiem lat. W prawdzie rzygać mi się chce, jak na nią patrzę, ale mimo wszystko...
Chyba się zakochałam. Albo dopiero teraz sobie uświadomiłam, że go kocham. Nie wiem, kiedy to się zaczęło, ale za każdym razem, gdy go widzę, mam banana na buzi i czuję motyle w brzuchu. Wciąż o nim myślę.
Najgorsze jest to, że... ma na imię Rafał. Super, prawda? Lepiej trafić nie mogłam. Nie mógł się nazywać Michał, Daniel, Artur? Nie, kurwa, bo jest Rafał! Co zrobić? Chciałabym się odkochać. On ma dziewczynę i nawet nie zwraca na mnie uwagi. Ja dla niego nie istnieję. Boję się odrzucenia. Boję się, że będę cierpieć tak mocno jak po Marcinie. Czy nie dość już przeszłam? Czy jestem aż tak złym człowiekiem, że Bóg nie chce się nade mną zlitować?
Dziękuję za to, że kocham czytać książki. Dziękuję, że potrafię dobrze pisać.
Ale błagam! Nie chcę ponownie sklejać mojego serca, które już powoli się kruszy.
Kończy mi się super glue


I'm only human...

Tagi: 58.
27.08.2014 o godz. 17:49

57.

Wzięło mnie jakieś głupie choróbsko. Mam wysoką gorączko. Znowu :( Dopiero miesiąc temu chorowałam i znów mnie dopadło. Miałam iść z przyjaciółką do bibliotek, bo nie mam co czytać, a tu proszę! Gorączka 38.7
Chciało mi się płakać. Cóż... przynajmniej brat jest w miarę wyrozumiały i mnie słucha jak nigdy. Oglądamy któryś raz "Władcę Pierścieni". Jak to dobrze mieć niekiedy wspólne zainteresowania.
Brr. Zimno mi.
Tata jedzie z powrotem w sobotę. W przyszłym tygodniu wybieram się z kuzynkami na rynek na "małe zakupy". O ile wyzdrowieję.


Mmm...


Tagi: 57.
12.08.2014 o godz. 14:31

56.

Tata przyjechał(ku zaskoczeniu) we wtorek późnym popołudniem. Właśnie skończyłam kosić trawę i nawet nie zdążyłam posprzątać, gdy na podwórko wjechał samochód. Byłam taka szczęśliwa. Choć często dochodzi między nami do spięć, to jednak bardzo go kocham.
Następnego dnia pojechaliśmy na basen. Jak przyjemnie było popływać w letniej wodzie, zjechać na zjeżdżalni z bratem i jego kolegą. Wprawdzie nabiłam wielkiego siniaka na udzie, ale było warto.
Z kolei dziś odkurzyłam w całym domu(oj jest tego trochę :D), starłam kurze, wymyłam dwie łazienki, wyszorowałam podłogi, zrobiłam dwa prania(dwa były zrobione wcześniej przez mamę), a teraz jestem w trakcie prasowania. I doszłam do wniosku, że... zmieniłam się. Bardzo się zmieniłam. Jeszcze kilka dni temu byłam inna, za bardzo leniwa, a dziś... to był wyczyn. Jestem gotowa na wszystko.


Za wyjątkiem gotowania i pieczenia :3

Tagi: 56.
07.08.2014 o godz. 20:40

55.

Wakacje... Niby czas odpoczynku a ja wciąż jestem zabiegana. Niemal nie mam czasu na pisanie. W piątek wróciłam od kuzynek. Jednego dnia uciekałyśmy przed psycholem, drugiego chciał nas obmacywać pijak spod sklepu. Do tej pory, kiedy sobie to przypominam przewraca mi się w żołądku. Na szczęście przejeżdżali tamtędy młodzi dżentelmeni. O Boże! Gdyby nie oni, to nie wiem co bym zrobiła. Oniemiałam! Nigdy coś takiego mi się nie przytrafiło. Mi, szarej myszce, do kurwy nędzy! Spieprzałam jak głupia. Być może gdybym wcześniej się otrząsnęła z szoku przywaliłabym gościowi, albo chociaż podziękowała tym chłopakom. Chciałam to zrobić, ale uciekłam, a potem ich już nie spotkałam. Szkoda. Jestem im bardzo wdzięczna.
Ale teraz już jestem w domu. Rozpiera mnie szczęście. Tata jutro wraca z Niemiec. Nie mogę się doczekać. Tak bardzo za nim tęsknię. Codziennie przez długi czas wpatruję się w jedno zdjęcie na którym jest tata i trzymiesięczna ja. To takie rozkoszne.
Chciałam zamówić koszulkę TSA, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Dowiedziałam się za to, że 30 sierpnia będzie ich koncert w Straszęcinie koło Dębicy, a to niedaleko ode mnie, więc sobie pomyślałam, że ślicznie poproszę tatusia i może pojedziemy. Czekam na to!!!




<KLIK>
Tagi: 55.
05.08.2014 o godz. 11:42

54.

Jestem u kuzynki, a mój pobyt w Rzeszowie dobiega końca. Ciotka i wujek z Francji są już w drodze. Niebawem się zobaczymy. Wujka Stefano poznam za półtorej godziny, a ciocia już bywała w Polsce. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przyjedzie druga wucieczka z Feancji. Marek i Muriel z dzieciakami, które na domiar złego nie mówią w języku polskim. I jak tu si.e dogadać? Ja z francuskiego umiem niewiele, parę słów których nauczył mnie tata i babcia, ale to nie wystarczy...
Cudny tydzień spędzony z K. już jutro się zakończy. Nie brakowało nam zajęć. Byłyśmy w kinie na "Wkręceni", na basanie, widziałyśmy fontannę multimedialną nocą, spacerowałyśmy po rynku, zwiedziłyśmy zamek w Łańcucie a także podziemia Rzeszowa. Codziennie pokonywałyśmy 30 kilometrów na rowerze odkrywając nowe zakątki. Podsumowując... najlepsze wakacje.


Tagi: 54.
18.07.2014 o godz. 18:55

53.

Pewność siebie jest trudno osiągalna...

Dzisiejszy dzień poświęciłam całkowicie na czytanie. Przeczytałam dwie wspaniałe książki. Jedna nosiła tytuł "Na głębinach" autorstwa Dana Walsha. Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Kiedy zaczęłam, nie potrafiłam się oderwać. Z kolei druga to "Wiadomość" Angeli Hunt, na podstawie której stworzona została adaptacja filmowa pt: "Wiadomość zza światów", chociaż kiedy się bliżej temu przyjrzałam, stwierdziłam, że bardzo dużo się różnią.
Za dziesięć osiemnasta wyszła do biblioteki. Miałam do pokonania półtora kilometra w dziesięć minut. Myślałam, że nie zdążę. Ale miałam szczęście. Miałam szczęście. Co za ironia losu...


<KLIK>

Tagi: 53.
11.07.2014 o godz. 20:36

52.

Szczęście kryje się tuż za zasłoną...

Na koncert pojechałam mimo kaszlu, ostrego bólu gardła i stanu podgorączkowego. Mama nie była zadowolona z mojej nieodpowiedzialnej postawy, ale to jej problem. A ja jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Niekiedy marzenia się spełniają. Trzeba im tylko troszeczkę pomóc...
Jutro wybieram się z mamą do kosmetyczki. Chcę zrobić hennę i manicure, żeby mieć ładne paznokcie i brwi. W końcu są wakacje, a w najbliższą niedzielę jadę do kuzynki, więc dobrze będzie wyglądać całkiem całkiem.


<KLIK>

Tagi: 52.
07.07.2014 o godz. 17:06

51.

Coś małego a dużo znaczy...

To dobrze określa mój obecny stan. Tak bardzo chciałam pojechać na ten koncert TSA. Marzenie... zobaczyć Marka. I to głupie zapalenie gardła musiało wszystko zniszczyć. Teraz nikt mi nie powie, że nie mam pecha, bo mam! Jestem wściekła, jestem zła, wpadam w furię. Łatwo mnie zdenerwować, aczkolwiek ostatnimi czasy staram się jak mogę.
Głupia za mnie płaksa, za często beczę. Nie mam się do kogo przytulić. Rafał, choć wyjechał, nie daje mi spokoju. Nawet jeśli nie dzwoni, męczy mnie to wszystko.
Wcale nie było tak zajebiście na tym festynie. Mogłam nie iść.
W niedzielę miałam jechać do mojej kuzynki, do Rzeszowa. Znów klapa. Pieprzona choroba. Wszystkie plany, wszystko, czego tak bardzo pragnęłam... zawsze musi się zjebać...


Przydałaby się szczypta miłości...



Oglądnęłam film "I nie opuszczę cię aż do śmierci". Zaczęłam "Nostalgię Anioła", ale nie miałam sposobności, by dokończyć. Jestem chora, to fakt, jednak to nie znaczy, że nie mam żadnych obowiązków. Mama w pracy, tata też, a ja sama. Prawie sama. A tu nagle goście przyjeżdżają. Kto inny ma się zająć nimi jak nie ja? Zrobić obiad, potem kawę, pomyć wszystkie naczynia. Yeabać to.
Tagi: 51.
04.07.2014 o godz. 22:04

50.

Jestem chora. Znowu. Coś ostatnio mój organizm wymięka. Mam gorączkę. Z tego powodu włączyłam sobie film "Ósmoklasiści nie płaczą". Piękny. Zakochałam się w nim od pierwszego zobaczenia.
Boli mnie głowa i gardło. Za półtorej godziny idę do lekarza. Zobaczymy czy to coś poważniejszego czy tylko zwykłe przeziębienie. Ponad to chce mi się rzygać. Nie mogę jeść...


<KLIK>
Tagi: 50.
03.07.2014 o godz. 20:48

49.

Życie lubi dać kopa w dupę. Trzeba się więc z tym pogodzić.

Niedziela. Ładna pogoda. Miejski festyn. Świetna zabawa. Aż tu nagle lunął deszcz. Niestety. Trzeba było się wrócić do domu, ale jak tylko przestanie, wracam z powrotem i bawię się do białego rana. Najśmieszniej było podczas losowania. Moja pani od angielskiego wygrała kaloryfer(hahaha), pani dyrektor żyrafę, a moja ukochana pani wychowawczyni ekspres do kawy i poczęstunek w "Sękowskim Dworze", gdzie pracuje moja mama O.O
Nie jest źle. Zawsze mogło być gorzej. Bawiłam się z moim małym kuzynem.
A 5 lipca wybieram się na koncert TSA do Tarnowa. Jezuuu! Zobaczę Marka Piekarczyka!!!! Zwariowałam! Uwielbiam go! Będzie też Afromental. Załapałabym się na końcówkę ;)
A teraz uśmiech. Idę na imprezę. Idę zaszaleć. Żyje się tylko raz...



Uśmiechnięta nie znaczy szczęśliwa.
Tagi: 49.
29.06.2014 o godz. 21:49

48.

Dziś tylko zwykłe cześć.

Zrobiłam coś, czego prawdopodobnie będę jeszcze długo żałować...
Wakacje się zaczęły. Czy jest dobrze? Nie. Jest fatalnie. Zerwałam z Rafałem. Nie chodzi o to, że już go nie kocham, że mi się znudził. Co to, to nie. Po prostu mam wrażenie, iż jest do mnie przywiązany jak pies. Źle się z tym czuję. W końcu taka małolata jak ja... mimo wszystko nie chcę go ograniczać. Nie wiem, czy to egoistyczne, czy jakie. To teraz nie jest ważne. Po prostu się rozstaliśmy. On i tak wyjeżdża na całe wakacje za granicę. Z pewnością pozna tam wiele ciekawych ludzi. Wtedy przynajmniej nie będzie miał takiego poczucia, że mnie zrani. A ja... ja się pozbieram. W końcu to nie pierwszy, nie ostatni raz. Rozstaliśmy się w przyjaźni. Friend? Yeah, forever. Forever to nie wiem, ale mimo wszystko przyjaciele.
Zostawiając ów incydent w spokoju.
Świadectwo jest jakie jest. Mogło być lepsze. I przyznaję otwarcie, że ja MOGŁAM przyłożyć się do nauki, ale po co? Przecież to dopiero druga klasa. W trzeciej będę zapieprzać. Ale jestem z siebie zadowolona. Ani jednej trói, sukces. Mało brakowało, a z fizyki bym się nie podciągnęła. Dla chcącego nic trudnego.

A oto moje wyniki klasyfikacji rocznej.(oraz plany do trzeciej klasy)
•zachowanie: wzorowe(wzorowe)
•religia: celujący(celujący)
•polski: bardzo dobry(celujący)
•angielski: bardzo dobry(jeśli się uda - 6)
•niemiecki: bardzo dobry(bardzo dobry)
•historia: dobry(bardzo dobry)
•WOS: dobry(bardzo dobry lub celujący)
•geografia: dobry(bardzo dobry)
•biologia: bardzo dobry(bardzo dobry)
•chemia: dobry(bardzo dobry)
•fizyka: dobry(dobry)
•matematyka: dobry(dobry, a jeśli się uda, to 5)
•WF: bardzo dobry(celujący)
•EdB: bardzo dobry
•zajęcia artystyczne: bardzo dobry(bardzo dobry)
•zajęcia techniczne: celujący(celujący)
•muzyka: celujący

Plany planami. Ale najpierw czas na realizację. Dam radę. Pora zacząć w siebie wierzyć.
Pora wziąć się w garść, zacząć walczyć.
Pora otrząsnąć się i skupić na nauce.
A teraz jest pora na wakacje,
więc idę się wyluzować.


believe in yourself...



To już jest koniec
Nie ma już nic
Jesteśmy wolni
Możemy iść...


<KLIK>

Je vous aimerai toujours...
Tagi: 48.
28.06.2014 o godz. 17:27

47.

Dzień dobry, czy raczej może dobry wieczór.

Czas ucieka, wakacje za... cholera! 11 dni! :O
Właśnie przypominałam sobie dzień, kiedy założyłam tego bloga. To był dokładnie 1 styczeń, a już mamy końcówkę czerwca. Dobry Boże. Ten czas leci i nas nie oszczędza. Jeszcze trochę i będę starą babą z laską.

Wczoraj byłam na urodzinach u koleżanki. Bawiłam się jak nigdy. Do domu wróciłam dość późno, przed północą. Było osiem dziewczyn. Kiedy dwie poszły, zrobiłyśmy sobie karaoke i cóż... zdarłam sobie gardło. Ale tak czy inaczej było zajebiście.
Dziś po kościele poszłam odwiedzić babcię i dziadka. Moi kuzyni tak mnie wycieńczyli, że ledwo wróciłam do domu. Oni to potrafią dać w kość. A to takie maluchy! Jeden ma pięć lat, drugi trzy. Jednym słowem - rzeź.
Jutro poniedziałek. Z czystym sumieniem przyznaję, że cieszę się z tego, iż idę jutro do szkoły. Musiałam się walnąć w głowę.
We wtorek jadę na tę wycieczkę, środa znów do szkoły. Muszę przygotować pracę na zajęcia artystyczne. Oczywiście wszystko odkładam 'na jutro'. Mam jednak mocne postanowienie do trzeciej gimnazjum. NIE ZOSTAWIAĆ NICZEGO NA OSTATNIĄ CHWILĘ! Będę się starała trzymać tej zasady. Ale mam małą prośbę. Wesprzecie mnie trochę?

Przyszła sobota zapowiada się wariacko. Kilka osób z mojej klasy wkręciło mnie do zorganizowania ogniska. Oczywiście ja musiałam zostać organizatorem -_- Jakby nikt inny nie mógł tego zrobić.
Dotarło do mnie coś nowego. Coś, co mnie bardzo, bardzo zaskoczyło. Stałam się... popularna... A ja tego tak bardzo nie chciałam. Unikałam tego wszystkiego jak najbardziej, trzymałam się z daleka, ale nie udało mi się. Wcale tego nie chcę. To mi nie jest potrzebne do niczego :/ W żadnym wypadku nie cieszy mnie ten fakt.




A teraz pora wycofać się do cienia i pozostać tam na zawsze...



Tagi: 47.
15.06.2014 o godz. 21:16

46.

Nie jest aż tak źle, jakby wydawać się mogło. Oprócz wkuwania na niemiecki i angielski nie mam nic. Ta. Niemiecki. Pieprzyć to. Jeszcze jebany rok i koniec z tym gównem. Nienawidzę niemieckiego. Najgłupszy język. Z pewnością nie jest dla mnie. Choć nie sprawia mi większych trudności, bo na koniec zawsze mam pięć. Ale to i tak nie zmienia mojego nastawienia.
Tak po za tym, to mam wszystko z głowy. Mam cztery z fizyki i jest zajebiście. Chemię podciągnęłam, chociaż nic nie mogłam wpoić do mojej mózgownicy. Pozostaje tylko czekać do wakacji. Zostało 16 dni. Pocieszający jest ów fakt. Dodaje mi to otuchy. Skończy się szkoła. Dwa miesiące przerwy. Ale szybko zleciało. Potem trzecia gimnazjum. Przygotowania do egzaminu, bierzmowanie. Skończy się trzecia klasa i przyjdzie czas na liceum. To mnie dołuje. Żyjemy w takich czasach, gdzie nikt nie potrafi okazać tolerancji w stosunku do innych. I tu, rzecz jasna, ja jestem wyjątkiem, bo toleruję wszystko. Dosłownie. Od odmiennej religii do innej orientacji seksualnej. Ponad to, dowiedziałam się(od mamy), że jestem naiwna. Tak, dziękuję mamo, iż mi to uświadomiłaś. Cóż, sama wcześniej o tym wiedziałam. Choć staram się stwarzać barierę, to i tak zaraz legnie w gruzach. Wisienką na torcie jest mój talent do niesienia pomocy. Nigdy nikomu nie potrafiłam odmówić. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Wszystko mi jedno. Nie potrafię być asertywna i to jest ujmą w moim charakterze, a zawsze bardzo się staram trzymać tych zasad.
Wracając do rzeczywistości.
Za tydzień, we wtorek, jadę na wycieczkę klasową. Pewnie bym się nie wybierała, no ale co zrobić, kiedy inni nie dają ci żyć? Nie pozostaje mi nic innego jak zapłacić krocie i jechać. Szczerze, to wolałabym w ten dzień pojechać do Zakopanego. Tylko tam odnajduję ukojenie duszy. I wątpię, by coś takiego spotkało mnie w Oświęcimiu. Być może pora najwyższa uświadomić sobie niektóre rzeczy i dobrze zastanowić się nad sensem.




Dobranoc...

-O czym marzysz? - zapytał.
-O pocałunku w strugach deszczu. A Ty?
-Żeby zaczęło padać.
Tagi: 46.
10.06.2014 o godz. 20:21

45.

A tak w ogóle, to zapraszam na mojego Tumblr'a. Z nudów xD



TUMBLR
Tagi: 45.
04.06.2014 o godz. 19:29

44.

Trochę mi się nudzi. Wiem, że powinnam pouczyć się angielskiego, ale co tam... Do rana masz czas.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, za... i za czym, kurwa, chcecie, żył sobie Snape. Mieszkał razem z matką, ojca zajebał Voldemort, bo był pieprzonym mugolem. Snape'a zabrał ze sobą i uczynił go śmierciożercą. Coś tam, coś tam, coś tam. Snape zakochany był w Lily Evans. Jednak bez wzajemności, bowiem panie Evans kochała pana Pottera Jamesa, z którym się pobrała. Urodził się Harry. Dumbledore polecił państwu Potter, aby znaleźli sobie Strażnika Tajemnicy. Początkowo miał nim zostać Black, jednak ten odmówił i zaproponował im Glizdogona(ble fu, rzygam). Glizdogon zdradził powierzoną tajemnicę Voldemortowi(syksysysyssuksyysysyssaaaasssssak{spróbujcie przeczytać} - lub po porostu palant). Ten zabił Potterów i dobrał się do Harry'ego.
-Avada Kedavra!
Zaklęcie odbiło się od chłopca i trafiło Voldemorta.
-Shit!
Potem mały Potter trafił do Dursley'ów. Coś tam, coś tam, bla, bla, bla, bla.
Pierwszy dzień szkoły.
Kiedy Potter dotarł do Hogwartu, od razu zauważył Snape'a i od samego początku go znienawidził, ze wzajemnością. Dlaczego Snape tak traktował chłopaka? Ano dlatego, że ten był zabójczo podobny do ojca. Tylko oczy... tylko oczy miał po Lily, miłości życia Snape'a, co rzecz jasna, przypominało mu śmierć ukochanej.
Kilka lat później.
Voldemort atakuje szkołę. Rozpoczyna się Druga Bitwa o Hogwart. Martwi go fakt, że podczas, gdy używa Czarnej Różdżki, ta nie działa tak, jak powinna. Postanawia więc zabić Snape'a(obecnego dyrektora), z myślą, iż to on jest jej prawowitym właścicielem. Jednakże myli się, ale tak czy siak, Snape zostaje zabity przez skurwysyńską Nagini. Rozjebała mu szyję i poszła ze swoim panem. Snape leżał półmartwy. Przyszedł Potter. Snape dał mu swoją łzę.



Dalej nie mogę, bo mnie to wzrusza. Zawsze ryczę. Bo to takie, kurwa, romantyczne.

Wiem, że to jest bez sensu, ale co teraz ma sens? Szczególnie moje notki to już kompletne dno. A zostaje wyróżniona :3
Tak, czy siak, dla mnie to niezła zabawa ;)
Tagi: 44.
04.06.2014 o godz. 19:25
Temat na dziś: Blondynki są głupie.
Najlepsze stwierdzenie, jakie wyszło z ludzkich ust.
Idzie ktoś ulicą, widzi blondynkę i myśli: Każda blondynka to idiotka.
Ktoś siedzi sobie na lekcji, blondynka zostaje zaproszona do pytania. Ktoś sobie myśli: Pewnie źle jej pójdzie. Przecież to blondynka.
Bo blondynka to pierdoła, która, kurwa, nic nie umie.
A jakby zapytać się tegoż osobnika, dlaczego tak sądzi, to zapewne jego odpowiedź brzmiałaby tak: Bo blondynki są głupie i już.
A na jakiej, kurwa, podstawie do tego doszedłeś?
Wszyscy są jednakiej opinii jeśli chodzi o blond laskę.

Osobiście uważam, że to idiotyczne przesądy. Sama jestem blondynką. Może nie jestem jakimś tam geniuszem, czy coś, ale mam zadowalające wyniki w nauce. No i co, że jestem blondynką? To, kurwa, nic nie znaczy!



Tagi: 43.
04.06.2014 o godz. 17:47

42.

Coś ostatnio zaniedbałam czytanie. Nie wiem, dlaczego. Za to dużo myślałam o Harrym Potterze. Głównie o przepowiedni. Przecież Voldemort nie musiał wybrać Pottera. Miał do dyspozycji Longbottoma. Ale zapewne o nim nie dane było mu się dowiedzieć. Nie mniej jednak, co by było, gdyby jednak tak się stało? Gdyby wybrał Neville'a? Co mogłoby się stać? Ano pewnie by go zabił. Matka nie oddałaby za niego życia, ponieważ była w szpitalu Munga. I wtedy Longbottom straciłby życie, nie zostałby horkruksem Voldemorta. Jednak to Harry został Wybrańcem.
Nawiązując do legilimencji... Voldemort nawiązał więź z Harrym, dzięki temu Potter widział wszystko, co Voldemort robił, co z kolei zaprowadziło go do ministerstwa, gdy zobaczył klątwę Kruciatus rzucaną na Syriusza. Żeby się upewnić, poszedł do gabinetu Umbrige, żeby sprawdzić, czy Syriusz jest w Kwaterze Głównej. A gdyby wtedy siedział w kuchni? Stworek nie skłamałby, że Black jest w ministerstwie. Przez to właśnie zginął Syriusz. Bo gdyby Potter został w Hogwarcie i poczekał na Snape'a, pewnie nic by się nie stało.
Ogółem rzecz biorąc, doszłam do wniosku, że jednak Rowling wiedziała, co robi. Nie doszłam do niczego konkretnego wymyślając nowe scenariusze losów Pottera i uznałam, że wersja Rowling jest lepsza, choć nie ukrywam, że takie rozmyślanie, to czysta przyjemność.
Podobnie robię z innymi książkami i jest to całkiem ciekawe zajęcie.

Oglądnęłam dzisiaj drugą część "Insygniów Śmierci". Znów się poryczałam podczas śmierci Snape'a. Jak ja go uwielbiam! Zaraz po nim moim ulubionym bohaterem jest McGonagall, fantastyczna czarownica. W dodatku wybrano świetnych aktorów w obu przypadkach. Nikt lepiej by tego nie odegrał...
Za bardzo się rozwodzę na temat Pottera, ale cóż czynić... Jestem od niego uzależniona. Przynajmniej czytając, jako tako się trzymam. To mnie pociesza i pozwala odjechać Ekspresem do Hogwartu w siną dal...




Biorę bilet i uciekam na peron dziewięć i trzy czwarte...
Tagi: 42.
01.06.2014 o godz. 21:20

41.

Tak się obawiałam, a mam już to za sobą. Nareszcie. Jeszcze tylko egzamin do bierzmowania, pewnie w przyszłym tygodniu i... koniec. Przynajmniej dla mnie. Babka od historii podciągnęła mi ocenę. Ile szczęścia! Jeszcze to do mnie nie dociera. Mogę odetchnąć w pewnym stopniu. Została fizyka i chemia :/ Z chemii dam sobie radę bez problemu, gorzej z fizyką. Nic nie rozumiem. Dla mnie czarna magia Voldemorta.

Wczoraj nie poszłam do szkoły. Dzisiaj też nie. Dobrze się czuję siedząc samotnie drugi dzień. Rodzice w pracy, a ja sama w swoim pokoju z książką w ręce.
Zawaliłam na całej linii. Zjadłam czekoladę i mam wyrzuty sumienia :C Ale trudno. Jak się ma doła to robi się różne rzeczy. Cóż... czasu nie cofnę, ale zawsze mogę się pozbyć zbędnych kalorii. Tylko jakoś nic mi nie chce w tym pomóc. Pogoda nie jest sprzyjająca. Pada deszcz, zimno. Brr. Jak nie maj. A raczej koniec maja. Było takie pięknie i się zjebało. Tak piękne jak moje uczucie do Marcina. Nie odwzajemnione...




-Wiesz... kiedyś myślałam że życie jest piękne i że żyje się jak w bajce.
-A teraz?
-Dorosłam.

Tagi: 41.
30.05.2014 o godz. 11:39
lostprincess
Tota vita discendium est mori
Skąd: pandémonium
O mnie: #potterhead #perfekcjonistka Chodzę do LO na profil humanistyczny. Przyszłość wiążę ze studiami prawniczymi i pracą w tym zawodzie. Mam 16 lat i bardzo wybujałą wyobraźnię. Widzę to, czego nie potrafią dostrzec inni ludzie. Jestem nieśmiertelną fanką starego, dobrego rocka, bluesa i metalu.
statystyki
sekcja użytkownika
Does anybody love me? GRY